Domyślam się, że mój życiorys mógłby okazać się mało interesujący dla tych, którzy mnie nie znają, dlatego postaram się jedynie opisać historię swojej przygody z numizmatyką

Okres szkoły podstawowej.

- Już jako dzieciak przejawiałem duże zainteresowanie historią i starociami a w szczególności starymi monetami.

- Dla mnie jako 10 letniego chłopca przygoda z monetami zaczęła się za sprawą mamy, która podarowała mi 20 forintów węgierskich.

- Od tamtej pory moja kolekcja z dnia na dzień ulegała powiększeniu. Każda wizyta u rodzinki, czy u znajomych, skutkowała pozyskaniem nowych egzemplarzy do mojej kolekcji. W ten sposób trafiały do mnie przeróżne monety, również te bardziej wiekowe, które wcześniej zalegały w głębokich zakamarkach szuflad starszych członków naszej rodziny.

- To właśnie te stare monety wyzwalały we mnie szczególne emocje.

- Udawało mi się czasem samemu znajdować monety. Pomagając w ogródku, czy podczas spaceru, czasem podnosiłem z ziemi grosze przedwojenne lub carskie kopiejki. Pomimo, że ich stan najczęściej był opłakany, to cieszyłem się jak dziecko, gdy udało mi się jakąś znaleźć.

Okres szkoły średniej

- W miarę jak dorastałem, poszerzałem nie tylko swoje życiowe horyzonty, ale również starałem się rozwijać swoje zamiłowanie. Poznałem również wielu ludzi, z którymi dzieliłem tą sama pasję.

- Dla poszerzenia swojej wiedzy, postanowiłem zakupić katalog monet Janusza Parchimowicza. Studiowanie tego katalogu przyniosło zarówno wiele radości, jak i dużo rozczarowania. Poznając ogrom ilości monet wybitych od 1800 roku, dotarło do mnie, jak uboga jest moja kolekcja.

- Pierwszą monetą, ujętą w moim katalogu, była dienieżka z mennicy warszawskiej z 1850r. znaleziona na podwórku u mojej babci. Mimo złego stanu moja radość była ogromna, gdyż to była pierwsza tak stara moneta.

- Trafiałem również dużo starsze egzemplarze. Nigdy nie zapomnę dnia, kiedy przy bramie kościelnej znalazłem malutki miedziany pieniążek. Data na nim wybita 1660r. przyprawiła mnie o szybsze bicie serca. Nie potrafiłem zidentyfikować tej monety, więc nazywana przez mnie była denarem:).Zastanawiam się do dziś, czy wolałem to uczucie, kiedy wiedziałem, że posiadam skarb, który z racji swego wieku wart jest zapewne miliony, czy moment, kiedy pani w muzeum w Tomaszowie, skwitowała to moje cenne znalezisko określeniem: "Nic niewarty śmieć". Na szczęście uporządkowanie sobie w głowie tego incydentu nie zajęło mi dużo czasu. Zrozumiałem, że istnieją dwa rodzaje wartości: materialna i sentymentalna. Ta druga miała dla mnie przeważające znaczenie.

Czas studiów

- Łódź - dla mnie, chłopaka wychowanego na wsi, zamieszkanie w mieście było zderzeniem z rzeczywistością, której wcześniej nie znałem. Ta zmiana przyniosła nowe doświadczenia życiowe, ale przede wszystkim wykorzystanie potencjału jaki daje mieszkanie w tak dużym mieście.

- To tutaj odwiedziłem pierwszy sklep numizmatyczny i zakupiłem pierwszą monetkę. Zrozumiałem, że hobby to może być kosztowne, jednak nie traciłem zapału, gdyż pozycji do 10 zł było tak wiele do kupienia, że z powodzeniem mogłem raz w tygodniu wzbogacać się o kolejne numizmaty.

- Mieszkanie w akademiku i poznanie potęgi internetu sprawiło, że mój zbiór rozrastał się w astronomicznym tempie. Kupowałem dużo, a za wspomniane 10 zł mogłem mieć hurtem garść monet, w stanie może nie zadziwiającym, ale dla mnie to zupełnie wystarczało.

- Po takich zakupach miałem pierwsze doświadczenia z czyszczeniem monet. W ten sposób dowiedziałem się, że cilit bang jest do czyszczenia łazienek a nie monet, a kwas solny lepiej niech zostanie w laboratorium.

- Studiując fora internetowe i literaturę stopniowo poszerzałem swoją wiedzę i w ten sposób bez problemu potrafiłem zidentyfikować bardziej popularne monety z ostatnich 400 lat.

- Okres 3 i 4 roku to raczej okres stagnacji, jeśli chodzi o rozwój mojej kolekcji. Studia to kosztowne przedsięwzięcie, więc starałem się mieć pracę dorywczą, co wraz z zajęciami skutecznie wypełniało mój czas.

- 5 rok studiów to był dobry rok. Poznałem swoja ukochaną żonę. Tu nie będzie o numizmatyce. Kto by myślał o monetach będąc tak zakochany jak ja.

Praca i dorosłe życie

- Pierwsza pensja jaką otrzymałem w pracy, była aż za nadto duża jak dla chłopaka, który na tym etapie życia nie ma aż tak dużych potrzeb. Oczywiście spora część wypłaty przepadała w sklepie numizmatycznym lub na giełdach staroci, na zakup nowych monet, klaserów itp.

- Zakupiłem również pierwszy bardziej profesjonalny katalog monet Kamińskiego i Kurpiewskiego, którego używam do dziś.

- Moje hobby rozwija się na wszystkich frontach zainteresowania. Fascynuje mnie fotografia monet, której poświęcam mnóstwo czasu. Zdobywam również doświadczenie w czyszczeniu monet. Nie wszystko da się uratować ale dużo jednak się da:)

- 06.09.2008 to data w moim życiu najważniejsza. Ślub z kobietą, której zawdzięczam tak wiele. Kobietom trudno jest zrozumieć, że zapałki nie służą tylko do wzniecania ognia, że bawełniane waciki nie są tylko do demakijażu, że płyn do czyszczenia monet może zrobić dużą plamę na dywanie, jak i to że klasery z monetami mogą zajmować tyle miejsca w mieszkaniu. A już w ogóle nie do zrozumienia jest to, że normalny człowiek może spędzić pół dnia, schylając się nad jakimś kawałkiem blachy. Ona to zrozumiała i za to jestem jej ogromnie wdzięczny. Gdyby nie jej wsparcie i wyrozumiałość, tej strony też pewnie by nie było.

Dziękuję zatem wszystkim innym, którzy przysłużyli się do powstania tej strony. Dziękuję za to, że służyli radą, i podsuwali pomysły, żeby ta strona wyglądała tak jak wygląda.

Chcesz, jak wielu moich przyjaciół, brać udział w powstawaniu tej stronki?
Nie zapomnij odwiedzić Księgi Gości, gdzie oprócz dobrego słowa, mile widziane są wszelkie uwagi i porady.